Rosemary Dreams ♥
bloodlineconnection:

When you drop something small on the floor
naehja:

Or how defy the laws of gravity XD

thesoundofanime:

Show - Kuroshitsuji: Book of Circus

Song - Enamel

Artist - SID

SebastianxCiel

Czy może zastanawiałeś się kiedyś co to tak naprawdę znaczy marzyć ? Co to w ogóle jest marzenie ? Czy warto je mieć i czy warto je spełniać ? Bywały chwile kiedy naprawę wierzyłem, ze akurat moje pragnienia mogą się ziścić, ze moje życie może w końcu nabrać sensu. Chciałbym zacząć wszystko od nowa, żyć tak jak dawniej, odrzucić daleko przeszłość i żyć chwilą. Myślę o tym dość często wiesz ? 
- wierzysz w to, ze twoje marzenie może się spełnić ?- Spytał nakrywając mnie jeszcze jedną warstwą kocy.
- wierze, ale sam nie dam rady go spełnić… - przyjąłem puchowe nakrycie z wielką przyjemnością, nakrywając się, aż pod sam czubek nosa. Moja choroba powoli przechodziła lecz nocne dreszcze i bóle mięśni nadal nie ustawały. Prosiłem go żeby został ze mną, sama jego obecność działała na mnie uzdrawiająco, bijące od niego ciepło sprawiało poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Nie był mi przeciwny, wręcz sam pragnął być przy mnie przez ten cały czas. Codziennie widział jak śpię i jak się budzę, rano robił mi śniadanie, a wieczorem kolacje, taka nasza codzienna rutyna nic nowego od paru dobrych miesięcy się nie zmieniało. Do czasu gdy dopadła mnie ta okropna choroba, Sebastian zaczął zostawać ze mną coraz dłużej i poświęcać coraz więcej czasu. Czasem budziliśmy się w swoich ramionach ze splecionymi dłońmi, odwróceni do siebie twarzami co było dla nas obojgu dość nietypową sytuacją. Przez te wszystkie lata walki i ciągłych kłótni udało nam sie znaleźć wspólny język co bardzo nas do siebie zbliżyło. 
- zrobię wszystko alby pomoc spełnić ci twe pragnienie, bez względu na wszystko- przykucnął przy moim łóżku przejeżdżając opuszkami palców po moim rozpalonym policzku. - ale teraz chyba czas wreszcie spać paniczu nie sądzisz ? - wymruczał mi prawie do ucha nachylając sie nad moim obliczem. Poczułem jego ciepły oddech na moim czole kiedy je całował odgarniając mi grzywkę.
- nie jestem jeszcze zmęczony - wyszeptałem obejmując jego szyje zanim ten zdążył sie podnieść. Jednak wystarczyło spojrzeć na mnie jednym okiem żeby stwierdzić, ze jednak mój organizm potrzebuje odpoczynku, jemu także to nie umkło. Uśmiechnął nie nieznacznie i obdarzył jeszcze jednym pocałunkiem tym razem bliżej ust.
- wiec Paniczu - zaczął podnosząc sie razem ze mną do pozycji siedzącej - jeśli nie jesteś zmęczony to co zechcesz robić ? - jego brew uniosła sie ku górze, a wyraz jego twarzy mówił sam za siebie kiedy bardzo głośno ziewnąłem i przymrużyłem oczy. Roześmiał sie. 
- no tak myślałem - uśmiechnął sie rozkosznie uwalniając swoją szyje z mojego uścisku, jednak nie dawałem za wygraną i pozwoliłem mojemu bezwładnemu ciału opaść wprost na jego tors. Ponownie splotem swe dłonie na jego biodrach i wsłuchałem sie w jego równomierny oddech.
- A wiec to tak ? - Sebastianie czyżbyś domyślili sie o co chodzi ? Oczywiście, ze tak w kocu jesteś idealny - pomyślałem przez chwile i dałem delikatnemu uśmiechu dostać sie do mojej twarzy. Mężczyzna najwidoczniej to zauważył i objął mnie tak samo mocno pozwalając opaść naszym sylwetkom na miękkie łóżko. Nie miałem zamiaru odrywać sie od niego ani na sekundę, jego oddech, bicie serca, ciepła delikatna skóra wydawało sie dla mnie najlepszym schronieniem, „gdybym miał umierać to tylko w twoich ramionach Sebastianie”. Ostatnie słowa udało mi sie powiedzieć niechcący na głos, co bardzo zaniepokoiło demona.
- co powiedziałeś ? - poderwał sie z miejsca i zabrał dłoń z moich pleców.
- nic takiego - odparłem jeszcze bardziej wtulając sie w jego klatkę piersiową aby ukryć narastający rumieniec - zostań ze mną jeszcze tą noc - poprosiłem z nadzieja w głosie. - oczywiście - odparł mężczyzna znów obejmując moje wątłe ciało. Czułem jego duże ciepłe ręce masują mi plecy, a głowa opiera sie o moje ramie tak, ze jego lejące sie czarne włosy łaskotały mnie w obydwa policzki. Nie trwaliśmy tak dość długo, ale wystarczająco album w końcu poczuł sie senny, czułem ze lada chwila usnę na ramionach demona, który w tej chwili kołysał mną na boki. 
-Teraz jesteś tylko mój- wyszeptał mi do ucha i skierował druga rękę trochę wyżej mojego uda. Zacząłem sie robić cały czerwony wiec jeszcze bardziej przywarłem do garnituru demona. Po głowie chodziły mi czarne myśli, co on chce ze mną zrobić ? Czy to na pewno dobrze sie skończy ? I co najważniejsze czy ja tego na pewno chce ? Próbowałem myśleć wtedy racjonalnie, lecz jego wspaniały zapach, jego cudowne ciało, sposób w jaki mówił nawet to jak oddychał nie pozwalało mi tego zrobić, pragnąłem spojrzeć jeszcze raz w jego bajeczne oczy i zagłębić sie w nich na wieczność, jego glos był narkotykiem, dotyk lekarstwem, a zapach osłoną. Chce cie dotykać Sebastianie, pragnę dotykać twoje nagie ciało rozkoszując sie niemal każdym jego elementem, chcę ci wyznać całą prawdę skrywana prze zemnie przez te ostatnie parę lat, proszę pozwól mi znów skosztować twoich ust! Mężczyzna jak by czytał w moich myślach, wyprzedził mnie o krok i zanim zdążyłem oderwać sie od jego torsu ten przywarł do mnie całym swoim ciałem łącząc nasze usta w ciepłym i namiętnym pocałunku. Zamknąłem oczy aby jeszcze bardziej pogłębić sie w tej rozkoszy. Serce biło mi jak oszalałe, a moj oddech przyspieszył. Jęknąłem cicho kiedy Sebastian przejechał dłonią po moim kręgosłupie, zataczając przy tym małe kuleczka na wewnętrznej stronie moich ud. Demon powoli zaczął całować moją szyje i obojczyk, co doprowadzało mnie do jeszcze większego podniecenia. Po krótkim upływie czasu straciliśmy górną cześć garderoby, co pozwoliło nam jeszcze bardziej sie do siebie zbliżyć. Czułem jak moje ciało niemal rozpływa sie w panującym w sypialni gorącu i duchocie. Nigdy jeszcze nie posunęliśmy sie tak daleko, lecz byłem zbyt podniecony by myśleć wtedy o konsekwencjach. Kiedy mężczyzna dotarł ustami do wewnętrznej strony moich ud odepchnąłem go i uśmiechnąłem krzywo.

 - nie tak szybko - zaśmiałem sie - teraz ja sie tobą pobawię -pchnąłem go tak aby leżał na plecach. usiadłem okrakiem na jego biodra ściągając mu spodnie, po czym oddałem mu jeszcze jeden pocałunek. Sebastian był rozpalony, chciał mnie pochłonąć, jego oczy świeciły krwistą czerwienią zupełnie jakby miał zaraz wyssać moją dusze. Dotykał mnie wszędzie gdzie tylko mógł swoimi dużymi chłodnymi dłońmi powodując u mnie dreszcze, zanim udało mu sie dotrzeć do mojego wrażliwego miejsca zrobiłem to pierwszy. Chwyciłem w dłoń jego duże przyrodzenie i zacząłem poruszać nim w gore i w dół. Po sypialni rozniosły sie jego głuche jęki, odchylił głowę do tylu pozwalając mi dostać sie do jego szyi którą niemal pochłonąłem, obojczyk obdarzałem licznymi pocałunkami i zanim dotarłem ustami do dolnych partii jego ciała Sebastian doszedł w mojej dłoni. Zlizałem chętnie śliską białą maź z mojej ręki wsłuchując sie w nierówny i szybki oddech demona, który leżał bez ruchu na łóżku.

- ależ ty mnie podniecasz - wysapał podnosząc sie z miejsca, zarumieniłem sie nieco i przejechałem kciukami po jego policzkach.

- teraz twoja kolej - powiedziałem i opadłem z powrotem na pościel w oczekiwaniu na następne pieszczoty. Obdarzony pocałunkami coraz bardziej zaciskałem paznokcie na jego plecach, kiedy wziął do ust mojego członka, poczułem jakby czas przestał płynąc, a ja zatrzymanemu sie w jego środku, wplotłem dłonie w jego włosy, nadając sobie odpowiedniego tępa. Gdy poczułem, ze zbliża sie koniec mojej drogi wydałem z siebie głośniejszy jęk na co mężczyzna natychmiast sie zatrzymał. Rozczarowany i na wpół spełniony spytałem dlaczego tak nagle przestał. W odpowiedzi przewrócił mnie na brzuch i wszedł we mnie z całej siły. Krzyknąłem na całe pomieszczenie prosząc aby przestał to robić, niestety było to bardziej bolesne niż sie spodziewałem. Ból rozszedł sie po całym moim kręgosłupie, czułem go wszędzie, jak rozpiera moje gorące i mokre od potu ciało, pomimo upływu czasu nic sie nie zmieniało, a demon nie przestawał nabierać tępa.

 - Sebastianie - zacząłem - błagam, juz nie daje rady - wymamrotałem przez łzy zaciskając pięści na prześcieradle. Czarnowłosy trochę zwolnił, lecz nie przestał. W końcu ból wygrał z moim ciałem i wyrwałem sie spod ciężaru Sebastiana, na co ten okropnie sie zdenerwował.

- jeśli tego nie chciałeś trzeba było mi powiedzieć - odwrócił głowę w przeciwnym kierunku. Odsunąłem sie trochę w stronę krawędzi łóżka nakrywając sie kadrą.

 - to nie tak, ze nie chce - spuściłem wzrok - po prostu okropnie sie boje - wyjęczałem pod nosem, 
- oh Ciel - zacmokał - nie masz sie czego bać - uśmiechnął sie ocierając moja twarz z łez - jestem tutaj. - przytuliłem mocno jego szyje wsłuchując sie w bicie jego serca. Przeczesał dłonią moje włosy sygnalizując, ze na dzisiaj juz koniec, jednak nie chciałem go rozczarować po tym ile dla mnie zrobił, nie ma mowy. 
- spróbujmy jeszcze raz - wyznałem składając na nim z powrotem. Zauważyłem błysk w oku mężczyzny, który tym razem delikatniej wszedł we mnie ponownie. Tym razem starałem sie nie krzyczeć, zacisnąłem powieki tak samo jak dłonie na jego szyi. Pocałował mnie w policzek poruszając biodrami

- spróbuj j myśleć o czymś miłym - wydyszał - na przykład o czekoladzie - tak w tej samej chwili zacząłem myśleć o słodkiej, rozpływającej sie gorącej czekoladzie. Wyobraziłem sobie jak pływam w bezkresnym oceanie czekolady poddając sie całkowicie demonowi. Miał racje, zacząłem czerpać same korzyści z naszego stosunku, ból przeminął zostawiając miejsce rokoszy i przyjemności. Sebastian po paru ruchach doszedł pierwszy, ja tuż za nim. Opadliśmy na mokrą pościel, obok siebie spoglądając na swoje twarze, Sebastian uśmiechnął sie do mnie rozkosznie i głośno oddychając wyznał: 
- kocham cie Cielu Phantomhive - na co ja odpowiedziałem 
- kocham Cie Sebastianie  - przywarłem całym sobą do jego torsu otaczając go ramionami. Na dobranoc wymieniliśmy sie kilkoma pocałunkami po czym zasnęliśmy w swoich ramionach. Nazajutrz obudziłem się już zdrowy.

xxdualdawnxx:

Pinlin
askthetinybishie:

無題 by: luvpixel
elizxbeth-midford:

 The Lily - Purity of the heart, majesty and honour
naehja:

When Ciel see what kind of shoes his butler has at his feets.
(Kuroshitsuji Anthologie comic)
blackbutlerismylife:

I’m not worth protecting..
ea-velvet:

azzurralivorno
fantomhaivu:

〜☆ Transparent Ciel in a classy school uniform holding a non-school permitted device (◉‿◉✿)